Rozdział 5
Po raz
kolejny nie wierzyła w to co widzi.Z zarośli na drogie wyskoczył 1,5 metrowy
basior,ukazując wściekle szereg swych śnieżnobiałych kłów.Inez gwałtownie odsunęła
się do tyłu upadając na ziemie.Sparaliżowana strachem nie była w stanie
uczynić żadnego ruchu.Po chwili dostrzegła jednak ,że ogromny wilk wcale nie zwracał
na nią uwagi,nadal warcząc w stronę czarnej otchłani za nią.
Kiedy chciała się odwrócić usłyszała głos.Przeszył ją na wylot był zimny i przerażając.Nie rozumiała
go lecz wywołał na jej skórze zimny dreszcz.Po chwili rdzawy basior zawył donośnie,przeskakując Inez i biegnąć w stronę owej przerażającej kreatury.Odzyskując
resztki swobodnego jeszcze umysłu,zerwała się uciekając w stronę domu.
Kiedy stała
pod willą ,resztko sił wyciągnęła klucze próbując potrwożyć drzwi.Niestety na
daremno,gdyż przenikliwszy ją strach powodował coraz większe odrętwienie.Nagle Inez usłyszała za sobą ten sam donośny dźwięk lecz tym razem było w nim coś
innego.To już nie było wycie to było skowyt umierającego wilka.W tej samej sekundzie
echo lasu uniosło się błyskawicznie roznosząc po całej dolinie.Wilki
odpowiedziały swemu bratu.
Brunetce w końcu
udało się otworzyć piekielne drzwi prawie wpadając do środka.Zdenerwowana
nie wiedziała co ma robić.Była w tej chwili taka bezbronna i bezradna.Zawsze myślała ,że jest inaczej ,a dziś świat udowodnił jej ,że prawda jest inna.Była
niczym porcelanowa lalka otoczona przez istoty mogące rozkruszyć ją bez
najmniejszych problemów.W tej chwili nie stanowiło by im to najmniejszego problemu.Lecz chodź była w owej sytuacji niczym. Obiecała sobie ,że się nie podda,walcząc o
ostatni oddech.
Nagle dostała oświecenia,które słynęło na nią jak boska
łaska.Pierwszą myślą na jaką wpadła była biblioteka wuja.Prze ostanie dni brunetka zdążyła zorientować się, iż to miejsce skrywa swoje mroczne tajemnice.Pobiegła tam
natychmiast .Na miejscu zaczęła przeszukiwać książki ze złudną nadzieją ,że
natrafi na coś co jej pomoże.Jednak było to daremne,zrezygnowana osunęła się
na ziemie.Jej ukochane książki jednak nie były w stanie ją uratować. Zamyśliła
się na chwile po czym postanowiła chociaż wziąć coś do obrony.Miała jeszcze
bowiem wybór bronić się albo poddać oddając w objęcia śmierci.
Pobiegła do
salonu zdejmując ze ściany Kordelasa.Mało ambitna broń ,ale leprze to niż nic.Następnie wróciła do biblioteki. Było to bowiem najlepsze miejsce do kontrataku.Usiała na
środku kładąc ostrze obok siebie.Zamyśliła się ponownie ,analizując z powrotem
zaistniałą sytuacje.Nagle z strachu narodziło się nowe uczucie .Był to
smutek.Ta istota przypominająca przerośniętego wilka poświęciła się za nią.Ginąc
z ręki jeśli tak to można ująć bestii ,która polowała na nią.Łzy same cisnęły
się do oczu.
W tym momencie jej wdzięczność dla tego basiora była niezmierzona.Nie
musiał tego robić byłą przecież zwykłą przeciętną osobą jak tysiące w tym miasteczku,a jednak.To diametralnie podniosło ją na
duchu.Wiedział ,że teraz tym bardziej nie może się poddać chodź nie wiedział już jak się ratować.Ta ofiara nie pójdzie na marne.Gdy tylko o tym pomyślała
przypomniała sobie szafirowe oczy wilka. Jej myśli wirowały ,a ona nie umiała
ich uporządkować.
Nagle ,ktoś złapał ją za bark.Przestraszona złapała za
ostrze ciskając bronią w stronę napastnika.Wróg jednak zdążył odskoczyć na bok
zaskoczony reakcją dziewczyny.Okazało się ,że to był Jospher.
-Inez co tu robisz?W ogóle co to było?Po co ci mój Kordelas- Zdezorientowany
spytał patrząc na dziewczynę.Widać było ,że w jego głowie kłębi się tysiące pytań.
-Ty i tak mi nie uwierzysz weźmiesz mnie za jakoś
psychicznie chorą- Krzyknęła niespodziewanie po chwili milczenia.Wbijają wzrok w ziemie.
-Nie wiesz jaka będzie moja reakcja,ale mogę ci przysiąść ,że tak nie pomyśle.Jesteś przecież moją bratanicą.Tylko wyjaśnij mi proszę co tu zaszło ,bo tego już nie rozumiem- Powiedział nadal zdezorientowany, chodź już z większym spokojem.
-Tak ,naprawdę. Jakoś wątpie- Zdruzgotana całą sytuacja odrzekła.Lecz już nie krzykiem ,a podniesionym głosem.
-Spróbuj mi choć raz zaufać i powiedz co się
stało-Odrzekł tym razem ,dało się wyczuć lekko napięto sytuację.
Inez jednak nie miała już siły dalej walczyć i spokojnie opowiedziała wujowi całą historie.On
tylko wpatrywał się w nią chcąc ukryć swoje zdenerwowanie.Inez zauważyła jednak coś
co ją zaniepokoiło.Gdy mówiła o przypuszczanej śmierci basiora ,twarz Josphera
gwałtownie pobladła ukazując ból i smutek.Zachowywał się wtedy tak jak by się dowiedział o stracie najlepszego przyjaciela jakiego miał.
Gdy skończyła mówić wuj przez ułamki minut wpatrywał się w nią z niedowierzaniem.Następnie wstała .Udając się bez słowa w stronę drzwi
Gdy skończyła mówić wuj przez ułamki minut wpatrywał się w nią z niedowierzaniem.Następnie wstała .Udając się bez słowa w stronę drzwi
Zabolało ja zachowanie
Josphera.Opuścił ją w sytuacji ,w której potrzebowała najbardziej wsparcia.
Byłą taka
samotna ,zdruzgotana i bezsilna.Zapewne teraz by się poddała,dobrowolnie
wchodząc w sidła śmierci.Niestety nie mogła.Żałowała ,że ten wilk się za nią
poświecił.W przeciwieństwie do niej był wyjątkowy.Podeszła do jednego z regałów osuwając się przy nim na ziemie.Zmęczona całą tą sytuacją opadła po krótkim
czasie na podłogę zasypiając.