Rozdzial 3
Dzisiaj brunetka wstała później niż zwykle.Obudzona śpiewaniem rannych ptaków.Od razu wzięła rzeczy wchodząc do łazienki.Za niecałe 20 minut była już znów w pokoju.Szybko udała się po schodach na dół by powitać mieszkańców domu.Niestety na miejscu nie zastała nikogo.Widok opustoszałego domu nie robił na niej jednak już żadnego wrażenia.Korzystając z chwili wolności postanowiła zwiedzić zakamarki tej willi.
Błądząc po pustych pokojach natknęła się na ogromną sale. Cała była zapełniona książkami.Jedna leząca na małej koturnie w centralnym punkcie pomieszczenia była otwarta.Podeszła do niej pewnym krokiem.To co ujrzała zszokowało ją dogłębnie.Książka była napisana językiem jej nie znanym i w ogóle nie przypominała wytworu ludzkiego.
Nagle jak by coś się w niej obudziło i kazało zacząć ją czytać.Ledwo słyszalny głos kuszący swym głębokim tonem,niepozwalającym się uwolnić. Już miała sięgnąć po książkę gdy usłyszała głośne trzaśniecie drzwi, odruchowo się odsunęła.Natychmiastowo wyszła z biblioteki udając się do głównego holu. Będąc na miejscu jednak nikogo nie zastała.
Bardzo ja to zaniepokoiło postanowiła jednak na wszelki wypadek zrobić rundkę po domu. By się upewnić ,że był to tylko wybryk jej wyobraźni.Po jakiś 30 minutach z powrotem była w holu. Tak jak myślała było to tylko przesłyszenie.Poszła więc z powrotem do bibliotek , zabrała książkę i wróciła do pokoju, siadając na łóżku.
Postanowiła ją otworzyć lecz to co ujrzała wywołało u niej fale zaniepokojenia. Wszystkie kartki były nieskazitelnie czyste , a zarazem godzinę temu widniały w niej znaki, których nie potrafiła zrozumieć. Zszokowana odłożyła ja na biurko. Przez długi czas nie mogla pojąć jak to możliwe ,jej mózg nie był w stanie przyjąć żadnego wytłumaczenia . Przecież widziała te znaki. Tym razem na pewno sobie tego nie wymyśliła. Myślała ,iż może to z powodu ciągłego siedzenia w domu zaczynała już wariować. Już sama nie wierzyła w swoje słowa i myśli . Coś się tu działo,ale nie wiedziała co.
Siedziała tak zdezorientowana całą tą dziwną sytuacją,niezauważający nawet osoby wchodzącej do pokoju.Był to Jaster , gdy tylko ujrzał swoja książkę na jego twarzy zaczął malować się strach mieszany z wyczuwalnym niepokojem.
-Nie przeszkadzam?
-Nie . Odpowiedziała dość oschle dziewczyna ,zapatrzona w sufit.
-Czy coś się stało?
-Sama już nie wiem.Chyba powoli zaczęłam wariować .
-Dlaczego tak uważasz?-zapytał z nutka niepewności.
-Może to śmieszne ,ale zaczynam słyszeć jakieś niestworzone dzięki i...-zacięła się.
-Książka-pobiegła po nią ,otwierając lecz to co ujrzała wywołało u niej kolejna fale niepokoju.
-Czy coś z tą książko nie tak -zapytał Jaster ,patrząc na dziewczynę dziwnym wzrokiem.
-Widzisz ja już zwariowałam ,na początku widziałam jakieś dziwne, niezrozumiale dla mnie znaki ,potem zniknęły ,a teraz znów zwykłe litery.-odwróciła twarz w stronę okna by ukryć swoje zdezorientowanie.
-Nie martw się, wiem co ci jest, to nic poważnego.-uśmiechnął się promienie w stronę dziewczyny.
-Co?-odwróciła się wyraźnie zaintrygowana słowami wuja.
-To się nazywa samotność Inez, ale nie martw się ja już się postaram żeby długo nie trwała.
-Że co?Jak to się postarasz, co chcesz zrobić?-spytała nie na żarty już zdenerwowana.
-Otóż moja droga zapiałem cie do tutejszej szkoły,na początku miałaś mieć nauczanie domowe, ale razem z Kait doszliśmy do wniosku ze z rówieśnikami będzie raźniej.
-Że co zrobiliście ?-nic więcej nie była w stanie już wykrztusić.
-To co słyszałaś Inez ,ale jeszcze masz dużo czasu szkoła zaczyna się dopiero za dwa tygodnie
.-Mężczyzna uśmiechnął się po czym wyszedł z pokoju.Naomi trwała tak jeszcze długo w bez ruchu nie wierząc w to co zrobił wuj.Nigdy nie chodziła do normalniej szkoły oprócz tej, która była w sierocińcu.Bała się ludzi , chodź może bardziej przerażało ją odrzucenie, które i tak ciągle ją napotykało.
Usiadła zrezygnowana na łóżku i nagle ujrzała lekko poświatę dochodzącą z książki.Niepewnie podeszła i ją otworzyła zobaczyła znów ten sam napis ,ale teraz coś się zmieniło.Po przy mroczonym już pokoju jak mała iskierka popłynęła blada niebieska poświata.Dotychczas nieznany jej tekst zaczął unosić się w rytm niesamowitej pieśni rozpływając się w powietrzu.
Nie była pewna co się dzieje i czy to nie kolejne zwidy . Jednak nie chciała tego przerwać.Stała się tylko wsłuchać w niesamowitą melodie i zrozumieć niezwykłą książkę.Nie słyszała nigdy tego języka ,ale był jak magiczna pieśń kojąca wszelki ból.
Wsłuchując się coraz mocniej w tekst piosenki zaczęła się jej wydawać coraz bardziej znajoma.Jak dawno zapomniana melodia ,którą znała od zawsze.Przekręciła kartkę,a niebieską poświatę w jednej sekundzie zastąpiła zielona o mocniejszym blasku. Kolejna pieśń rozniosła się po pokoju, tak jednak była o wiele szybsza i żwawsza.
Nagle jakaś niewidzialna siła zaczęła przepływać wokół dziewczyny powodując naglą zmianę krajobrazu zwykły pokój zasypał się roślinnością,a ta sama energia,która przepływała dokoła Naomi przeistoczyła się w ciepły wiatr. Melodia coraz głośniej poruszała się po pokoju wprawiając ciało dziewczyny w ruch.
Każdy jej krok był niczym magiczny rytuał układający się w harmoniczny taniec.Podobało jej się to czuła się nadzwyczajnie wolna, nieograniczona ciałem ani umysłem. Dała się ponieść w rytm melodii swobodni wirując po pokoju ,który teraz przypominał wiosenną lakę.Nic oprócz tańca się w tej chwili nie liczyło,poniesiona magiczną mocą zapomniała o otaczającej ją rzeczywistości lecz muzyka w końcu ustała .
Uciszając i ukrywając całe te piękno w okładka książki ,która sama zamknęła się na biurku.Inez z uśmiechem opadła na łózko to była najwspanialsza sytuacja jaka jej się zdarzyła ,miała wrażenie jak by znała tę pieśń od wieku.Leżała tak po raz pierwszy od tylu lat szczęśliwa i wpatrzona w sufit ,niedługo po tym zasnęła pogrążając się w niesamowitym tańcu swojej wyobraźni.
Hej, coś Ci wcięło drugi rozdział. ;)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że moja amatorska krytyka została dobrze przyjęta. Naprawdę. Zawsze jak kogoś upominam, to niepokoję się, jak to odbierze. ;P
Historia zaczyna się naprawdę ciekawie i myślę, że będę ją śledzić.
Ogólnie wszystko stało się bardziej czytelne, sama zresztą możesz to pewnie porównać. Opowiadanie czyta się znacznie przyjemniej, chociaż pojawia się jeszcze kilka błędów, ale komu się one nie zdarzają? Myślę, że się wyrobisz. Sama po sobie widzę ogromną poprawę w tym, co piszę, więc gwarantuję, że już za jakiś miesiąc zdziwisz się, jak Twój tekst się zmienił. ;)
Huh, dobra, nie rozpisuję się tym razem. Wtedy było od groma krytyki, teraz już chyba komentarz jest nieco przyjemniejszy.
Pozdrawiam i życzę weny.