wtorek, 24 stycznia 2012

rozdział 4


  
                            Rozdzial 4             
             Dziś po raz pierwszy obudziła się wyspana i przepełnioną pozytywną energią buchającą od niej niewidzialną łuną.Od razu wyskoczyła na balkon napełniając płuca świeżym powietrzem.Miała ochotę zacząć znów tańczyć i śpiewać,lecz wybrała na dziś inne plany.
            Pobiegła natychmiast do łazienki biorąc po drodze ubrania.Po szybkim prysznicu ,ubrała się i  uplotła włosy w warkocz .Po wczorajszym wydarzeniu czuła się taka wolna ,radosna,jakby cały ciężar z jej barków rozpłynął się i nie zamierzał wrócić.Od razu  zbiegła do kuchni lecz nikogo tam nie spotkała, co nie wywołało u niej najmniejszego zaskoczenia.
       Zrobiła sobie szybko śniadanie i udałą się z nim do jadalni.Wchodząc ujrzała na stole małą karteczkę z pieniędzmi.Podeszła odkładając jedzenie na bok i biorąc papierek w ręce na, której było napisane: 
                              -Droga Inez mam nadzieje ,że zachcesz w końcu mnie posłuchać i wybrać się     
    do miasta chociaż by je zwiedzić.Zostawiłem tobie również trochę pieniędzy na jakieś drobnostki    i życzę udanego dnia.
                                                                                                                                 -Jospher      
         Inez uśmiechnęła się mimowolnie do siebie,w myślach śmiejąc z wyczucia wuja.Zjadła śniadanie ,po czym odniosła talerz do kuchni.Zmyla go od razu by nie sprawiać problemów Kite.Następnie wracając po pieniądze do jadalni.Pobiegła jeszcze tylko na górę by przebrać się w swoją ulubioną letnią sukienkę i wziąć torbę.Była gotowa do wyjścia.
           Wzięła  klucze leżące na małej drewnianej komodzie,  po czym wyszła.Na początku  oślepiło ją z lekka złociste słonce ,lecz zaraz jej wzrok  przyzwyczaił się dając nacieszyć cudownym krajobrazem.Tak bardzo pragnęła w końcu zapomnieć ,nie wierzyła ,że się jej to uda ,a nagle z dnia na dzień wszystko znikło. 
          Czuła ,że to dobry znak.Rozejrzała się dookoła po czym udała się do miasteczka idąc za gwarem będących tam ludzi.Przechadzając krętymi uliczkami podziwiała ich wdzięki w ogóle nie zważając na  wzrok patrzących na nią osób.Dziś nikt nie był w stanie popsuć jej humoru.Nagle w oddali zobaczyła dość spora kamienno budowle na ,której wisiał ogromny napis  Biblioteka.
             Poczuła ogromna chęć zwiedzenia jej ,zawsze lubiła takie miejsca, pozwalały oderwać się od otaczającej ją rzeczywistosci. Pospiesznym krokiem udała się w jej kierunki i nagle z znikąd na jej drodze ustała niewysoka blondynka z masa książek na rakach, które w jednej chwile runęły na ziemie;      
         -Oj przepraszam ,nie chciałam -odrzekła pośpiesznie brunetka.      
         -Ale to nie twoja wina to ja powinnam być bardziej ostrożna, a tak w ogóle jestem Bonie-Blondyna uśmiechnęła się podając jedną rękę dziewczynie, a drugą zbierając książki.      
         -Inez milo mi -uścisnął dłoń nowej znajomej posyłając jej ciepły uśmiech.    
         -Nigdy wcześniej jakoś cie tu nie zauważyłam.     
         -No tak ,trudno by było niedawno dopiero się tu przeprowadziłam.   
         -Czyli nie znasz miasta to świetnie otóż jeśli zechcesz będę dziś  twoją przewodniczką .   
         -Dobrze-uśmiechnęła się brunetka zaskoczona  propozycją dziewczyny    
         -A wiec co chciałabyś zwiedzić pierwsze?-zapytała rozradowana blondynka.     
         -Hym miałam zamiar wybrać się do tej biblioteki przed tym jak na ciebie wpadłam.   
        -Akurat właśnie miałam się tam wybrać- Bonie spojrzała znacząco na książki po czym obie wybuchły śmiechem,udając się w kierunku kamiennej budowli.    
         -Na długo tu zostaniesz- zapytała nagle blondynka,co wywołała u  Inez nagły smutek ,który jednak po chwili niezauważony zniknął z jej twarzy.    
        -Hmm sama nie wiem ,ale chyba na zawsze-odpowiedziała dziewczyna obojętnym głosem, niestety nie uszło to uwadze blondynki ,która za wszelką cenę chciała rozweseli towarzyszkę dodając jej krztę otuchy.      
        -Nie martw się szybko się zaaklimatyzujesz,a ja będę twoją przyjaciółko-uśmiechnęła się promiennie w stronę brunetki wprowadzając ją w progi biblioteki.
         Inez słysząc słowa dziewczyny tylko odpowiedział jej uśmiechem. Miała nadzieje  ,ze w końcu od dziś już nigdy nie będzie sama.Mogło by to się wydawać  dziwne ,jednak coś podsuwało jej to myśl.To było jak wrodzona intuicja.
            Gdy przekroczyła tylko próg biblioteki ujrzała istny raj dla wyobraźni. Tysiące książek ustawionych równo na kilkudziesięciu regalach.Dokoła nich ciągnął się długi hol na,którym znajdowały się ławy oraz fotele.Po prawej stronie 6 schodkami w dół rozciągało się pomieszczenie spełniające zadanie biblioteki jak i wypożyczalni dla najmłodszych czytelników miasta.Wyglądało naprawdę słodko zapełniona malutkimi maskotkami pookładanymi na pułkach jak i za kątkiem , w którym leżały  luźniej poukładane .
               Lecz to nie był koniec tej przepięknej budowli w jej lewym skrzydle rozciągała się ogromna wypożyczalnia połączona z biblioteko małym szklanym wejściem.Na prawo od wejścia była ustawiona jedna kasa z właścicielko kamiennej parceli Panio Macgrives.Była to przeurocza staruszka,zawsze witająca wszystkich uśmiechem i służąca pomocną dłonią.  
      -Widzę,że to miejsce przypadło  tobie do gustu jak i mi.-Powiedział Boni wyrywając koleżankę z transu.    
      -To będzie nasze małe królestwo- obie niespodziewanie się zaśmiały.    
      -To ja może pójdę oddać tę moja stertę ,a ty się rozejrzyj-uśmiechnęła się blondynka odwracając na piecie w kierunku kasy.   
      -Okey. Jak coś szukaj mnie pod regalami z fantasy w innym wypadku będę w dziale dla dzieci – zaśmiała się po czym ,każda odeszła w swoja stronę.       
          Inez przemierzała wzrokiem pułki  w poszukiwaniu ciekawych książek lecz jak na razie żadna nie przykuła jej uwagi.W końcu jednak po długich poszukiwaniach i dłużącym się czasie natknęła się na interesujące zjawisko.Wyciągnęła ostrożnie książkę w zielonej okładce na której srebrnymi literami widniał tytuł brzmiący '' Języki i legendy dawnych ludów i ras ''.
             Zapewne kiedyś nie zwróciłaby nawet na nią uwagi ,ale po wczorajszym wieczorze uznała,iż może to chodź trochę rozświetli jej umysł ,wskazując jakiekolwiek poszlaki.Udała się jak najszybciej do najbliższego fotela,zatapiając się w nowej lekturze.Długo jednak nie było dane jej czytać,gdyż nagle poczuła się bardzo nieswojo.Dobrze wiedziała,że w tej sekundzie czyjś wzrok spoczywa na jej postaci.Nie wiedziała do kogo należy ,lecz nie miała ochoty tego sprawdzać.
             Próbowała ignorować owe zachowanie ,lecz z biegiem minut czuła się coraz gorzej.Powoli zaczęła prosić w myślach Bonie aby przyszła i uratowała ją od tego.Z jednej strony czuła niepewności ,a z drugiej zaintrygowanie,ową sytuacją.W końcu nie  wytrzymała ,odsłaniając książkę.Rozejrzała się po bibliotece mierząc ją wzrokiem.Nikogo jednak nie dostrzegła,lecz po chwili odnalazła to czego szukała. 
            Przez ułamek sekundy jej wzrok przeciął się ze wzrokiem nieznajomego spoglądającego w jej stronę z dziwnym niepokojącym zainteresowaniem.Musiała jednak przyznać ,że był nieziemsko przystojny. 

          Dłuższe czekoladowe włosy bezwładnie opadające ,na bladą twarz. Pełne  blasku czarne oczy wpatrzone w nią z zauważalną ciekawością i  ten szarmancki uśmiech ,którego nie dało się wymazać z pamięci. Uroda niestety grzeszył ,lecz nie tylko tym, również niespotykana figuro,która tez nie była niczego sobie.Dobrze zbudowany,lekko umięśniony.Nie miał nic do zarzucenia. Istny ideał ,każdej dziewczyny.Inez jednak szybko odwróciła wzrok wbijając go w książkę.
         Musiała przyznać ,że nieznajomy wywołał na niej ogromne wrażenie.Przez chwile uznała, że jej się podoba ,lecz zaraz skarciła się za tę myśl.Przecie nawet go nie znała.Nie chciała stwarzać wrażenie łatwowierniej i naiwnej ,bo taka nie była.Powróciła znów do czytania. Chodź bardziej to pozorowała ,gdyż jej myśli wciąż krążyły tylko w okół nietypowego nieznajomego.Nagle z tych zamyśleń wyrwała ją Bonie swoim słowotokiem;
      -Co tam ciekawego czytasz-popatrzyła zafascynowana na książkę.     
     -A nic nadzwyczajnego-spojrzała na blondynkę , ukazując tytuł widniejący na okładce.    
      -Chyba jednak coś w sobie ma ,że przyciągnęła twoja uwagę-dziewczyna uśmiechem się obdarzając Naomi podejrzliwym spojrzeniem.    
     -Tego jeszcze nie wiem ,skusiła mnie ta zielona okładka -Za śmiała się wpatrzona w Bonie.    
      -Mnie to przyciąga ten złoty napis-Odpowiedziała z uśmiechem.Po czym obie wybuchły niepohamowanym śmiechem.    
     -Nie chce nic mówić ,ale powoli ludzie zaczynają się na nas patrzeć ,lepiej już stąd chodźmy.Tylko jeszcze zajdźmy na chwile do kasy ,gdyż nie śpieszy mi się do rozstania z tą książką.-spojrzał w kierunku Bonie,która zaczęła rozglądać się po bibliotece.   
      -A podobno to nic nadzwyczajnego –Za śmiała się mimowolnie.
      -Mmm widzę,że nie tylko co niektórzy patrzą,ale również interesują-blondynka spojrzała znaczącym spojrzeniem na Inez.   
     -Nie wiem o co ci teraz chodzi-Brunetka starała się wybrnąć z dwuznacznej sytuacji ,domyślając co ma na myśli koleżanka.   
     -No proszę nie wmówisz mi ,ze nie zauważyłaś tamtego słodziaka ,który ciągle spogląda w twoim kierunku.   
     -Jakiego?Gdzie?-Inez zaczęła rozglądać się po bibliotece chcąc udowodnić Bonie prawdziwość swoich słów.   
     -Naprawdę? Jak mogłaś go nie zauważyć-Zapytała z wyrzutami blondynka.  
     -Sama nie wiem ,to nie mój typ-odpowiedziała obojętnie ,wywołując u Bonie ogromne zaskoczenie.   
     -Ale to jest istny ideał ,spójrz tylko na niego.-powiedziała zdołowana zachowaniem koleżanki. 
      -Boni nigdy nie słyszałaś ,że nikt nie jest idealny , a wiec z nim tym bardziej jest coś nie tak.Uwierz mi.-Spojrzała znacząco na dziewczynie.   
    -No w gruncie rzeczy po przemyśleniu tego chyba masz racje.   
    -Wiesz co może już chodźmy nieswojo się tu przez niego czuje,a poza tym zaczyna się ściemniać.  
    -Okey to chodźmy do tej kasy zanim ją zamkną-Bonie zaśmiała się po cichu,po czym obie udały się by wypożyczyć książkę.      
         Po wypełnieniu wszelkiej procedury związanej z założeniem karty i wypożyczeniem,wzięły książkę po czym udały się w stronę wyjścia.Inez jednak ciągle czuła na sobie wzrok nieznajomego odprowadzający ją do samego wyjścia.Gdy tylko znalazły się na zewnątrz wymieniły się numerami udając w przeciwna stronę.Było już dość ciemno ,a ulice zalewały się blaskiem latarni.
         Inez spokojnie przechadzała się już pustą droga w kierunku swojego domu.Teraz ,gdy zapadł już mrok panowała tu taka błoga cisza.Miasto zapadało w swój sen i w ogóle nie przypominało tego gwarnego miejsca za dnia.Szła wsłuchana w pieśń lasu,gdy poczuła się obserwowana.
         Odruchowo spojrzała za siebie przyspieszając kroku,jednak mrok nie pozwalał jej nikogo dojrzeć.Czuła jak narasta w niej coraz większy lęk.Nagle usłyszała przed sobą szelest krzaków i łamanie gałęzi.Cofnęła się na bok gotowa do ucieczki ,ale to co zauważyła przerosło całkowicie jej możliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz