Rozdzial 1
Dziś był dzień przeprowadzki do stryja Jastera. Dziewczyna nie chętnie podniosła się z łózka odsłaniając purpurowe zasłony , powodujące mrok w maleńkim pokoju.Po chwili cale pomieszczenie zalały złociste promienie , oślepiające Inez. Westchnęła na sama myśl o przeprowadzce, patrząc w dal na rozległo dolinę. Trudno było zostawić miejcie ,w którym spędziło się 5 lat. Myśląc o tym po jej twarzy spłynęła pojedyncza łza.
Szybko się otrząsnęła, wyjmując z pod łóżka małą walizeczkę. Spakowanie jej zajęło niecałe 10 minut. Nie dużo , ale tylko tyle zostało po śmierci jej rodziców. Na jej twarzy znów pojawiły się łzy. Otarła je ukradkiem kierując się w stronę łazienki. Wzięła szybki prysznic ,który do końca miał ja dobudzić. Ubrała się w najlepsze rzeczy. Po czym rozczesała swoje długie kasztanowe włosy. Jak na 16 lat wycierpiał już w swoim życiu za dużo. Spojrzała w lustro , nie wyglądała najgorzej, choć jej twarz nadal ukazywała ból z przed 5 lat. Nie cechowało ja nic szczególnego była przeciętną nastolatka o szczuplej niskiej posturze oraz czarnych jak smoła oczach.
Pospiesznie wyszła z łazienki udając się do swojego pokoiku. Pora jej odjazdu zbliżała się nie ubłaganie.Cieszyła się, że opuszcza to miejsce , w końcu miała szanse zapomnieć o tym wszystkim i zacząć normalnie żyć. Jednak bala się podroży , ale nie to było przyczyno jej zmartwień. Głownie była to pamięć po tym wszystkim chciała w końcu zapomnieć , ale czegoś takiego nie da się tak łatwo wymazać.Z zamyśleń wyrwał ja głośny krzyk z dołu. To Pani Magradis,wolała ja do odjazdu.Pospiesznie wzięła swoja walizkę. Ostanie spojrzenie po pokoju i wyszła . Po schodach prawie zbiegła, słysząc narastający krzyk kobiety.Staruszka, bo lat to ona już trochę miała, wzięła bagaż dziewczyny pakując go do bagażnika taksówki , żegnając się z Inez pospiesznie.
Dziewczyn wsiadła do auta odjeżdżając . Ukradkiem ostatni raz spojrzała na znikający za nią krajobraz po czym się odwróciła . Po pewnym czasie zasnęła zmęczona podrożą.Nawet nie wiedząc kiedy obudziły ja glosy kierowcy oznajmującego przybycie na miejsce. Wyszła wiec z samochodu ,a kierowca podał jej bagaż. Inez wtedy ukazał się ogromny dom, chociaż raczej to była willa . Patrząc na to aż zaniemówiła. Nigdy wcześniej nie widziała takiego domu ,a co dopiero nie marzyła by w nim mieszkać. Chodź wiedziała,że będzie czuła się samotna, gdyż prócz wuja nikt tam nie mieszka . Czasem tylko gosposia przychodziła , gdy go nie było by posprzątać . Jedynie tego mogłam się dowiedzieć czytając listy, które jej przysyłał.
Westchnęła po czym ruszyła ospale w stronę ogromnych drzwi frontowych. Stojąc pod nimi na chwile się za wahała po czym lekko zadzwoniła. Dzwonek rozniósł się metalicznym pulsowaniem po całym domu był na tyle głośny ,że można było go dosłyszeć nawet będąc na zewnątrz. Nagle usłyszała coś jeszcze ,powolne kroki w kierunku drzwi i nacisk klamki.
W drzwiach ujrzała mężczyznę około 30 w kruczych kręconych włosach. Cechował go niespotykany wzrost oraz umięśnienie, co ja bardzo zdziwiło. Jednak najdziwniejsze były jego oczy mieniące się bursztynowy odcieniem pomieszanym z szafirem tropikalnych wód. Nie powiem Bardzo ją to zdziwiło. Popatrzył z uśmiechem po czym ją przytulił . W tej chwili była strasznie zdezorientowana.Za chwile jednak mężczyzna pościł dziewczynę i ustał przed nią z tym samym uśmiechem. Ta tylko odchrząknęła;
-Dzień dobry Panu.Milo mi pana poznać. On wybuchnął nagle nie pohamowanym śmiechem. Co speszyło Inez.
-Bez przesady – powiedział;
-Aż taki chyba stary nie jestem mów mi Jaster-znów się uśmiechną Dziewczyn tez z grzeczności to robiła przedstawiając się:
-Ja jestem Inez-odrzekła cicho. Prawie nie słyszalnym tonem.Mężczyzna tylko się uśmiechną
; -A wiec Inez pewnie jesteś znużona po tej długiej podroży, pozwól ,że przedstawię ci moja gosposie , która pokarze cie twój pokój. Sam bym to z chęcią uczynił , ale wiesz jak to praca zero wolnego. - Odrzekł wołając staruszkę, a następnie żegnając się z dziewczyno. Po chwili już go nie było, za to ze schodów zszedła jej przewodniczka. Była to niska kobieta w podeszłym już wieku. Chodź jej twarz nie ukrywała lat to nadal promieniała radością.Kobieta podeszła do brunetki z uśmiechem jak przedtem wuj, po czym odezwała się bardzo ciepłym głosem:
-A wiec to ty jesteś naszą nowo lokatorko-Dziewczyna pokiwała tylko twierdząco .
-Ja jestem Kait promiennie się uśmiechnęła . Pierwszy raz Inez widziała , aby czyjeś oczy były przepełnione tako radością.
-Milo mi -odrzekła. - Ja nazywam się Inez-uśmiechnęła się sztucznie. Kobieta tylko na nią spojrzała promiennie po czym znów zaczęła mówić.
-A ty co taka nieśmiała?.-zapytała.Niestety nie dala dojść dziewczynie do słowa by usłyszeć odpowiedz.
- Ale wiesz złotko nic się nie martw zobaczysz ,że ci się tu spodoba .
-No wiesz – pościła jej oczko co wywołało u brunetki lekko fale śmiechu, gdyż wyglądało to naprawdę komicznie.
-Mówię ci u nas jest tak przyjemnie i wiesz bardzo dużo mieszka tu młodzieży w twoim wieku .-uśmiechnęła się , ale tym razem było to uśmiech sugerujący coś o czym brunetka nie chciałam nawet słyszeć. - - Zaraz sobie znajdziesz przyjaciół,już ja ci to obiecuje- Kobieta w kółko mówiła niedający dziewczynie dojść do słowa wiec ta zrezygnowana tylko uśmiechnęła się krzywo dodając, że jest zmęczona. Kobieta wtedy wzięła ja za rękę i pociągnęła po schodach na górę. Po chwili idąc ogromnym korytarzem otworzyła drzwi nowego pokoju Inez.
Był wręcz ogromy 3 ,a nawet 4 razy większy od poprzedniego ,w którym mieszkała.Piękne zielono-niebieskie ściany, łózko z baldachimem. Wszystko było idealne prócz niej.Nim się zorientowała Kait już nie było, może to i lepiej bo miała już dość tego trajkotania. Wyjrzała przez wielkie okno, które po chwili jednak okazało się wyjściem na ogromny taras.
Gdy stała już przy poręczy jej oczom ukazał się widok zapierający dech. Lekki wiosenny wiatr rozwiewał jej długie kasztanowe włosy w stronę zachodu , a zapach unoszący się w powietrzy wywoływał u niej lekki uśmiech .Po prawej stronie ciągnął się prześliczny mieszany las przeplatany łąkami i drobnymi rzekami , a z lewej było słychać radosny gwar dochodzący z małego miasteczka.Brunetka zamyśliła się na chwile wpatrzona w krajobraz, po czym wróciła do pokoju .
Rozpakowała swoje rzeczy padając na łózko,natychmiastowo udała się w objęcia morfeusza.
Szybko się otrząsnęła, wyjmując z pod łóżka małą walizeczkę. Spakowanie jej zajęło niecałe 10 minut. Nie dużo , ale tylko tyle zostało po śmierci jej rodziców. Na jej twarzy znów pojawiły się łzy. Otarła je ukradkiem kierując się w stronę łazienki. Wzięła szybki prysznic ,który do końca miał ja dobudzić. Ubrała się w najlepsze rzeczy. Po czym rozczesała swoje długie kasztanowe włosy. Jak na 16 lat wycierpiał już w swoim życiu za dużo. Spojrzała w lustro , nie wyglądała najgorzej, choć jej twarz nadal ukazywała ból z przed 5 lat. Nie cechowało ja nic szczególnego była przeciętną nastolatka o szczuplej niskiej posturze oraz czarnych jak smoła oczach.
Pospiesznie wyszła z łazienki udając się do swojego pokoiku. Pora jej odjazdu zbliżała się nie ubłaganie.Cieszyła się, że opuszcza to miejsce , w końcu miała szanse zapomnieć o tym wszystkim i zacząć normalnie żyć. Jednak bala się podroży , ale nie to było przyczyno jej zmartwień. Głownie była to pamięć po tym wszystkim chciała w końcu zapomnieć , ale czegoś takiego nie da się tak łatwo wymazać.Z zamyśleń wyrwał ja głośny krzyk z dołu. To Pani Magradis,wolała ja do odjazdu.Pospiesznie wzięła swoja walizkę. Ostanie spojrzenie po pokoju i wyszła . Po schodach prawie zbiegła, słysząc narastający krzyk kobiety.Staruszka, bo lat to ona już trochę miała, wzięła bagaż dziewczyny pakując go do bagażnika taksówki , żegnając się z Inez pospiesznie.
Dziewczyn wsiadła do auta odjeżdżając . Ukradkiem ostatni raz spojrzała na znikający za nią krajobraz po czym się odwróciła . Po pewnym czasie zasnęła zmęczona podrożą.Nawet nie wiedząc kiedy obudziły ja glosy kierowcy oznajmującego przybycie na miejsce. Wyszła wiec z samochodu ,a kierowca podał jej bagaż. Inez wtedy ukazał się ogromny dom, chociaż raczej to była willa . Patrząc na to aż zaniemówiła. Nigdy wcześniej nie widziała takiego domu ,a co dopiero nie marzyła by w nim mieszkać. Chodź wiedziała,że będzie czuła się samotna, gdyż prócz wuja nikt tam nie mieszka . Czasem tylko gosposia przychodziła , gdy go nie było by posprzątać . Jedynie tego mogłam się dowiedzieć czytając listy, które jej przysyłał.
Westchnęła po czym ruszyła ospale w stronę ogromnych drzwi frontowych. Stojąc pod nimi na chwile się za wahała po czym lekko zadzwoniła. Dzwonek rozniósł się metalicznym pulsowaniem po całym domu był na tyle głośny ,że można było go dosłyszeć nawet będąc na zewnątrz. Nagle usłyszała coś jeszcze ,powolne kroki w kierunku drzwi i nacisk klamki.
W drzwiach ujrzała mężczyznę około 30 w kruczych kręconych włosach. Cechował go niespotykany wzrost oraz umięśnienie, co ja bardzo zdziwiło. Jednak najdziwniejsze były jego oczy mieniące się bursztynowy odcieniem pomieszanym z szafirem tropikalnych wód. Nie powiem Bardzo ją to zdziwiło. Popatrzył z uśmiechem po czym ją przytulił . W tej chwili była strasznie zdezorientowana.Za chwile jednak mężczyzna pościł dziewczynę i ustał przed nią z tym samym uśmiechem. Ta tylko odchrząknęła;
-Dzień dobry Panu.Milo mi pana poznać. On wybuchnął nagle nie pohamowanym śmiechem. Co speszyło Inez.
-Bez przesady – powiedział;
-Aż taki chyba stary nie jestem mów mi Jaster-znów się uśmiechną Dziewczyn tez z grzeczności to robiła przedstawiając się:
-Ja jestem Inez-odrzekła cicho. Prawie nie słyszalnym tonem.Mężczyzna tylko się uśmiechną
; -A wiec Inez pewnie jesteś znużona po tej długiej podroży, pozwól ,że przedstawię ci moja gosposie , która pokarze cie twój pokój. Sam bym to z chęcią uczynił , ale wiesz jak to praca zero wolnego. - Odrzekł wołając staruszkę, a następnie żegnając się z dziewczyno. Po chwili już go nie było, za to ze schodów zszedła jej przewodniczka. Była to niska kobieta w podeszłym już wieku. Chodź jej twarz nie ukrywała lat to nadal promieniała radością.Kobieta podeszła do brunetki z uśmiechem jak przedtem wuj, po czym odezwała się bardzo ciepłym głosem:
-A wiec to ty jesteś naszą nowo lokatorko-Dziewczyna pokiwała tylko twierdząco .
-Ja jestem Kait promiennie się uśmiechnęła . Pierwszy raz Inez widziała , aby czyjeś oczy były przepełnione tako radością.
-Milo mi -odrzekła. - Ja nazywam się Inez-uśmiechnęła się sztucznie. Kobieta tylko na nią spojrzała promiennie po czym znów zaczęła mówić.
-A ty co taka nieśmiała?.-zapytała.Niestety nie dala dojść dziewczynie do słowa by usłyszeć odpowiedz.
- Ale wiesz złotko nic się nie martw zobaczysz ,że ci się tu spodoba .
-No wiesz – pościła jej oczko co wywołało u brunetki lekko fale śmiechu, gdyż wyglądało to naprawdę komicznie.
-Mówię ci u nas jest tak przyjemnie i wiesz bardzo dużo mieszka tu młodzieży w twoim wieku .-uśmiechnęła się , ale tym razem było to uśmiech sugerujący coś o czym brunetka nie chciałam nawet słyszeć. - - Zaraz sobie znajdziesz przyjaciół,już ja ci to obiecuje- Kobieta w kółko mówiła niedający dziewczynie dojść do słowa wiec ta zrezygnowana tylko uśmiechnęła się krzywo dodając, że jest zmęczona. Kobieta wtedy wzięła ja za rękę i pociągnęła po schodach na górę. Po chwili idąc ogromnym korytarzem otworzyła drzwi nowego pokoju Inez.
Był wręcz ogromy 3 ,a nawet 4 razy większy od poprzedniego ,w którym mieszkała.Piękne zielono-niebieskie ściany, łózko z baldachimem. Wszystko było idealne prócz niej.Nim się zorientowała Kait już nie było, może to i lepiej bo miała już dość tego trajkotania. Wyjrzała przez wielkie okno, które po chwili jednak okazało się wyjściem na ogromny taras.
Gdy stała już przy poręczy jej oczom ukazał się widok zapierający dech. Lekki wiosenny wiatr rozwiewał jej długie kasztanowe włosy w stronę zachodu , a zapach unoszący się w powietrzy wywoływał u niej lekki uśmiech .Po prawej stronie ciągnął się prześliczny mieszany las przeplatany łąkami i drobnymi rzekami , a z lewej było słychać radosny gwar dochodzący z małego miasteczka.Brunetka zamyśliła się na chwile wpatrzona w krajobraz, po czym wróciła do pokoju .
Rozpakowała swoje rzeczy padając na łózko,natychmiastowo udała się w objęcia morfeusza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz