wtorek, 24 stycznia 2012

Rozdział 5


Rozdział  5
           Po raz kolejny nie wierzyła w to co widzi.Z zarośli na drogie wyskoczył 1,5 metrowy basior,ukazując wściekle szereg swych śnieżnobiałych kłów.Inez gwałtownie odsunęła się do tyłu upadając na ziemie.Sparaliżowana strachem nie była w stanie uczynić żadnego ruchu.Po chwili dostrzegła jednak ,że ogromny wilk wcale nie zwracał na nią uwagi,nadal warcząc w stronę czarnej otchłani za nią.
            Kiedy chciała się odwrócić usłyszała głos.Przeszył ją na wylot był zimny i przerażając.Nie rozumiała go lecz wywołał na jej skórze zimny dreszcz.Po chwili rdzawy basior zawył donośnie,przeskakując Inez i biegnąć w stronę owej przerażającej kreatury.Odzyskując resztki swobodnego jeszcze umysłu,zerwała się uciekając w stronę domu.
       Kiedy stała pod willą ,resztko sił wyciągnęła klucze próbując potrwożyć drzwi.Niestety na daremno,gdyż przenikliwszy ją strach powodował coraz większe odrętwienie.Nagle Inez usłyszała za sobą ten sam donośny dźwięk lecz tym razem było w nim coś innego.To już nie było wycie to było skowyt umierającego wilka.W tej samej sekundzie echo lasu uniosło się błyskawicznie roznosząc po całej dolinie.Wilki odpowiedziały swemu bratu.
        Brunetce w końcu  udało się otworzyć piekielne drzwi prawie wpadając do środka.Zdenerwowana nie wiedziała co ma robić.Była w tej chwili taka bezbronna i bezradna.Zawsze myślała ,że jest inaczej ,a dziś świat udowodnił jej ,że prawda jest inna.Była niczym porcelanowa lalka otoczona przez istoty mogące rozkruszyć ją bez najmniejszych problemów.W tej chwili nie stanowiło by im to najmniejszego problemu.Lecz chodź była w owej sytuacji niczym. Obiecała sobie ,że się nie podda,walcząc o ostatni oddech.
          Nagle dostała oświecenia,które słynęło na nią jak boska łaska.Pierwszą myślą na jaką wpadła była biblioteka wuja.Prze ostanie dni brunetka zdążyła zorientować się, iż to miejsce skrywa swoje mroczne tajemnice.Pobiegła tam natychmiast .Na miejscu zaczęła przeszukiwać książki ze złudną nadzieją ,że natrafi na coś co jej pomoże.Jednak było to daremne,zrezygnowana osunęła się na ziemie.Jej ukochane książki jednak nie były w stanie ją uratować. Zamyśliła się na chwile po czym postanowiła chociaż wziąć coś do obrony.Miała jeszcze bowiem wybór bronić się albo poddać oddając w objęcia śmierci.
        Pobiegła do salonu zdejmując ze ściany Kordelasa.Mało ambitna broń ,ale leprze to niż nic.Następnie wróciła do biblioteki. Było to bowiem najlepsze miejsce do kontrataku.Usiała na środku kładąc ostrze obok siebie.Zamyśliła się ponownie ,analizując z powrotem zaistniałą sytuacje.Nagle z strachu narodziło się nowe uczucie .Był to smutek.Ta istota przypominająca przerośniętego wilka poświęciła się za nią.Ginąc z ręki jeśli tak to można ująć bestii ,która polowała na nią.Łzy same cisnęły się do oczu.
              W tym momencie jej wdzięczność dla tego basiora była niezmierzona.Nie musiał tego robić byłą przecież zwykłą przeciętną osobą jak  tysiące w tym miasteczku,a  jednak.To diametralnie podniosło ją na duchu.Wiedział ,że teraz tym bardziej nie może się poddać chodź nie wiedział już jak się ratować.Ta ofiara nie pójdzie na marne.Gdy tylko o tym pomyślała przypomniała sobie szafirowe oczy wilka. Jej myśli wirowały ,a ona nie umiała ich uporządkować.
          Nagle ,ktoś złapał ją za bark.Przestraszona złapała za ostrze ciskając bronią w stronę napastnika.Wróg jednak zdążył odskoczyć na bok zaskoczony reakcją dziewczyny.Okazało się ,że to był Jospher.
     -Inez co tu robisz?W ogóle co to było?Po co ci mój Kordelas- Zdezorientowany spytał patrząc na dziewczynę.Widać było ,że w jego głowie kłębi się tysiące pytań.
     -Ty i tak mi nie uwierzysz weźmiesz mnie za jakoś psychicznie chorą- Krzyknęła niespodziewanie po chwili milczenia.Wbijają  wzrok w ziemie.
     -Nie wiesz jaka będzie moja reakcja,ale mogę ci przysiąść ,że tak nie pomyśle.Jesteś przecież moją bratanicą.Tylko wyjaśnij mi proszę co tu zaszło ,bo tego już nie rozumiem- Powiedział nadal zdezorientowany, chodź już z większym spokojem.
      -Tak ,naprawdę. Jakoś wątpie- Zdruzgotana całą sytuacja odrzekła.Lecz już nie krzykiem ,a podniesionym głosem.
       -Spróbuj mi choć raz zaufać i powiedz co się stało-Odrzekł tym razem ,dało się wyczuć lekko napięto sytuację.
              Inez jednak nie miała już siły dalej walczyć i spokojnie opowiedziała wujowi całą historie.On tylko wpatrywał się w nią chcąc ukryć swoje zdenerwowanie.Inez zauważyła jednak coś co ją zaniepokoiło.Gdy mówiła o przypuszczanej śmierci basiora ,twarz Josphera gwałtownie pobladła ukazując ból i smutek.Zachowywał się wtedy tak jak by  się dowiedział o stracie najlepszego  przyjaciela jakiego miał.
          Gdy skończyła mówić wuj przez ułamki minut wpatrywał się w nią z niedowierzaniem.Następnie wstała .Udając się bez  słowa w stronę drzwi 
 Zabolało ja zachowanie Josphera.Opuścił ją w sytuacji ,w której potrzebowała najbardziej wsparcia.
        Byłą taka samotna ,zdruzgotana i bezsilna.Zapewne teraz by się poddała,dobrowolnie wchodząc w sidła śmierci.Niestety nie mogła.Żałowała ,że ten wilk się za nią poświecił.W przeciwieństwie do niej był wyjątkowy.Podeszła do jednego z regałów osuwając się przy nim na ziemie.Zmęczona całą tą sytuacją opadła po krótkim czasie na podłogę zasypiając.

2 komentarze:

  1. Super blog!!! <3 pozdrawiam i czekam na dalsze rozdziały ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne.
    zapraszam do mnie:
    www.dzuniorek15.crazyllife.pl

    OdpowiedzUsuń