czwartek, 19 stycznia 2012

rozdział 2


                              Rozdzial 2 
          Był wczesny ranek. Cały świat zaczął budzić się do życia.Przez lekko zapłonione zasłonki wdzierały się jasne promienie wschodzącego słońca. Naomi już nie spała leżała wpatrując się w szparę odsłaniającą skrawek okna.Długo  myślała co będzie dalej. Po czym wstała, kierując się na taras. 
         Uśmiechnęła się czując lekki powiew na twarzy .Wiedziała ,że od dziś będzie to jej ulubione miejsce. Wpatrywała się w dal na zaspane jeszcze miasto. Było teraz takie spokojne. Lekki chłodny wiatr w spół grał z przepiękną ciszą ogarniająca ją ze wszystkich stron , niekiedy tylko były słyszalne ciche dźwięki dochodzące z lasu.Nagle poczuła dziwne uczucie , nigdy dotąd jej nie towarzyszące.
         Po raz pierwszy poczuła się naprawdę szczęśliwa. Wpatrywała się w dal ,a po jej policzku popłynęła jedna łza spływająca na rubinowy uśmiech.Jednak tym razem nie była to łza smutku lecz szczęścia.Sama siebie zadziwiła. W końcu poczuła choć trochę wolności od tego co się stało.Wróciła do pokoju siadając na łózko, zastanawiając się co dalej.
            Postanowiła  zejść na dół ,gdyż głód nie dawał jej już myśleć. Lecz najpierw wyjęła z szafeczki ubrania na dziś i poszła do łazienki. Wchodząc do środka ustala zaskoczona tym co zobaczyła .Było to coś niesamowitego wielkie lustro zajmujące ścianę od połowy w górę. Lśniące lazurowe posadzki ,odbijające jej odbicie. Fascynacja ta  jednak zbyt długo nie  trwała. 
    Wzięła szybki chłodny prysznic po czym  rozczesała długie włosy. Kiedy skończyła wszystkie te czynności wyszła udając się na dół. Schodziła niepewnie , chodź czuła się tu dobrze nadal towarzyszył jej jednak niewyczuwalny strach .Weszła do przepięknie wystrojonej kuchni i już na wejściu zobaczyła Kait szykującą śniadanie.Ta gdy tylko ujrzała dziewczynę zaczęła swoje przemówienie;           
      -O Inez, witaj . Jak się spało? – powiedziała pierwszy raz nie zasypując brunetki zbędnym słowotokiem .     
     -Dzień dobry i wie pani co naprawdę bardzo dobrze.-uśmiechnęła się szczerze.
Na co Kait spojrzała tylko z wzruszeniem i radością widzialną w jej zielonych oczach.     
     -To bardzo się ciesze. Jaster mi trochę o tobie opowiadał i myślałam ,że pierwsze dni będą dla ciebie straszne , ale jednak się pomyliliśmy. No cóż nie będę cie już męczyć, a pyzatym widzę , że jesteś głodna-skończyła przemawiać i podała Inez talerz z naleśnikami.
      Brunetka podziękowała po czym poszła do jadalni.Usiadła przy ogromnym mahoniowym stole zakończonym przeróżnymi zdobieniami ,rozkoszując się śniadaniem. Myślała ,że spędzi ten poranek sama jednak po chwili do stołu dosiadł się kolejna osoba. Był to Jaster. 
Jak zwykle zaczął  rozmowę zarażając  wszystkich w okół swoim  uśmiechem. 
-Witaj Inez, jak minęła ci noc ?-Zapytał z wyraźną ciekawością. 
-Musze przyznać ,że dobrze-Odpowiedziała dość  jak na nią  przyjemnym tonem.                 
      -W ogóle jak ci się u nas podoba?-Dalej pytał chcąc wyciągnąć od dziewczyny jak najwięcej informacji . 
     -Jak na razie dość przyjemnie-odpowiedziała brunetka.   
     -Wiesz może wybrałabyś się potem na miasto ,mamy taka piękną pogodę.-Spojrzał zachęcającym wzrokiem w stronę dziewczyny . 
    -Postaram się to rozważyć.-Odrzekła dość niechętnie co dało się zauważyć.       
     -Ale Inez nie można marnować takiego pięknego dnia, zresztą niedługo rok szkolny musisz poznać chyba jakiś znajomych.-Jaster wciąż nie dawał za wygraną.  
   -Jakoś mi się nie spieszy , jeszcze cale dwa tygodnie .-odparła dość oschle. 
   -To chociaż idź pozwiedzaj okolice-Nadal się nie poddawał.  
   -No sama nie wiem.- Na samą myśl o tym skrzywiła się odruchowo co nie uszło uwadze Jastera. 

   -Nie ma żadnego nie wiem ,to ci w pełni dobrze zrobi.

  -jeśli tak uważasz to zgoda.- dała za wygrano chcąc uniknąć dalszej rozmowy.
      Wuj tylko się uśmiechnął słysząc twierdzącą odpowiedz po czym pożegnał się udając do pracy.Dziewczyna resztę śniadania skończyła w samotności.Po skończeniu odstawiła naczynia do zlewu i udała się do pokoju.Postanowiła wyjść na tras ,gdzie usiadła sobie na jednej większej bujanej huśtawce.
               Tak mijały jej kolejne godziny , zapatrzona w dal nie widziała życia po za tym krajobrazem. Zżyła się z nim, był dla niej zapomnieniem . Wolnością od szarej rzeczywistości dnia powszechnego.Od pierwszego wejrzenia wiedziała , że tu spędzi większość swojego życia. W końcu słońce zaczęło chować swe jasne promienie za horyzontem. Była taka samotna, czasem jej to doskwierało,lecz co dałyby  kolejne łzy.Nie chciała już nigdy przez nikogo płakać. Najchętniej została by tu na zawsze , lecz przed rzeczywistością nie da się uciec. 
          Słonce już praktycznie nie widoczne oświecało dolinę bladym światłem ostaniach promieni. Niedługo potem jego miejsce zajął Księżyc. Miasto zaczęło pogrążać się w coraz większej ciszy. Zerwał się lekki wiatr ,który tak kochała, to on był zawsze jej najwierniejszym towarzyszem.Tę przepiękną ciszę przerwały głośnie wycia wilków. Każdy normalny człowiek zapewne by się przestraszy , ona jednak była inna. Cieszył ją ten dźwięk i mogla go słuchać wiekami.
           Dziwiła się tylko czemu Jaster tak długo nie wracał przecież było już  dawno po północ. Praca pomyślała osówając się coraz bardziej na materiałowe podparcie huśtawki.Popatrzyła ostatni raz na Księżyc był taki piękny po czym udała się do łazienki.
Wzięła szybki prysznic. Czuła jak wraz z gorącą wodą spada z niej cały ten ból i rozpacz,które zawsze i tak potem powracały.Wyszła z pod prysznica , po czym rozczesała swoje wilgotne włosy. Przebrała się , wracając do pokoju.Zasnęła w parzona w niezwykłą pełnie księżyca.

1 komentarz:

  1. Hej, zgodnie z zaproszeniem - przybyłam. ;)
    Zacznę od wyglądu, coby się poprzyczepiać. Sam wygląd bloga baardzo mi się podoba, chociaż literki trochę się zlewają z biegiem czytania, a jestem na to czuła, bo mam dużą wadę wzroku.
    Szczerze mówiąc, nie przeczytałam 2 rozdziału... Po prostu odpadłam. Powodów jest kilka. Przede wszystkim ten tekst w ogóle nie jest rozdzielony! Zaczynasz od jednej linijki i na niej kończysz. Nawet w przypadku dialogów. Uwierz, bardzo kiepsko się to czyta. Po prostu człowiek znudzony przelatuje jakoś to wszystko, przynajmniej ja mam takie odczucia. No, ale ja jestem dziwna. Już nie chodzi mi o akapity, chociaż też by raczej nie zaszkodziły, ale ja piszę tak "pseudo-książkowo", także... To naprawdę nuży czytającego, okropnie się czyta (wiem, nie powtarza się słów, ale jakoś innego nie mogę znaleźć, mam ciężką sytuację dosyć, więc przepraszam...). Po prostu lecisz po tekście. Przynajmniej na dialogi warto zacząć od nowego wersu, karygodny błąd! ;)
    Ogólnie jest sporo błędów w interpunkcji, ortografii też. Składnia chwilami też niezbyt, a i wyrazy się powtarzają. Piszesz "na żywca"? Naprawdę, warto przeczytać to, co napiszesz po raz drugi i nawet w myślach wychodzą błędy - uwierz, wszystko brzmi inaczej w głowie, a inaczej na głos. ;)
    Najlepiej jest wrzucić tekst do worda, ale i na blogspocie podkreślają się błędy. Jeśli nie za pierwszym razem, to klikasz edycję i już masz czerwone szlaczki.
    Ogólnie ja sama piszę dosyć rozwlekle, bo zazwyczaj lubię mieć wszystko dokładnie opisane. Co nie znaczy, że też musisz tak robić. Każdy ma swój styl, ale moim zdaniem lecisz zbyt ogólnikowo. Poza tym przydałby się sam opis głównej bohaterki chociażby, bo jak na razie wiemy, że ma kasztanowe włosy i jest młodą dziewczyną, nawet nie wiemy, ile dokładnie ma lat. ;) Naprawdę warto bardziej się rozpisać, bo tak to nic nie zapamiętujesz i równie dobrze możesz jedynie wodzić wzrokiem po tekście. Mi się "tak robi". Ale ja już mówiłam, że jestem dziwna. ;>
    Mam nadzieję, że Cię nie zniechęciłam. To główne błędy, te, przez które moim zdaniem opowiadanie jest nieczytelne. Myślę, że warto również wplątać w każdy rozdział jakieś nowe informacje, ale to już Twoja sprawa i się nie wtykam. Taka mała podpowiedź. (;
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny. Chętnie będę śledzić opowiadanie, ale jak mówiłam, dla mnie jest w tej chwili po prostu nie do zdzierżenia, a uwierz, że jestem uparta i na swój sposób ugodowa z samą sobą. Heh.

    OdpowiedzUsuń